#29 Co zobaczyć na Lanzarote, Parque Nacional de Timanfaya - Góry Ognia



Dzisiaj nie będzie o pięknych plażach, falach i złotym piasku - dzisiaj zabieram Was w niesamowitą podróż po marsjanskich krajobrazach Parque Nacional de Timanfaya, gdzie zobaczycie słynne zielone jesiorko Charco de los Clicos (Charco Verde - zielone jeziorko) i fascynujące drogi wśród zastygnietej lawy. Ale po kolei.

W wyniku erupcji wulkanów, prawie jedna czwarta powierzchni wyspy została zalana lawą. W ramach parku Parque Nacional de Timanfaya ochroną objęto ok 51 km kw. Zanim jednak dojechaliśmy do tego miejsca zatrzymaliśmy się po drodze jeszcze w trzech:

Salinas de Janubio

Największa i jedna z niewiele zachowanych wytwórni soli. Sól uzyskuje się poprzez wtłaczanie wody z zatoki i późniejszy proceso parowania. Woda na wstępnie jest niebieska, ale z czasem stopniowo się odbarwia, tworząc piękne kolorowe "pole uprawne".

Los Hervideros

Jak już wspomniałam na wyspie miały miejsca częste wybuchy wulkanów, co prowadziło do sytuacji, że lawa spływała do oceanu. Woda przez lata formowała liczne szczeliny, jaskinie i tunele czego przykładem jest Los Hervideros (Kipielisko).



Charco de los Clicos 

to jezioro mieszczące się w kraterze powstałym po wybuchach pobliskiego wulkanu w rybackiej osadzie El Golfo. Jego piekny intenyswny kolor to zasługa specjalnego gatunku alg. Jezioro tworzy piękny widok w połączeniu z silnie kontrastującą czarną lawą.

Parque Nacional de Timanfaya - Góry Ognia

Po zobaczeniu wyżej wspomnianych miejsc, w końcu wjeżdżamy do Parque Nacional de Timanfaya. Do zwiedzania udostępniona jest cześć zwaną Islote de Hilario. Wjazd do Parku można rozpoznać po figurze diabła. Po wykupieniu biletu wstępu (tutaj osobiście polecam wykupienie biletów łączonych o czym będę wspominać w kolejnym poście - wychodzi o wiele taniej - można kupić bilety wstępu na kilka miejsc zaoszczędzając kilka euro na osobę) dojeżdżamy do miejsca, gdzie zostawiamy samochód i wsiadamy do autobusów, które zabierają nas w podróż po Montañas del Fuego (czyli Górach Ognia).


To koniec tej części, ale jeszcze nie żegnamy się do końca z Parkiem narodowym - w kolejnym poście przedstawię wam jaskinie oraz trochę filmików z drogi samochodem, a tymczasem zapraszam tych co nie widzieli na posty o pięknych miejscach Fuerteventura:



Komentarze

  1. Park Timanfaya robi wrażenie - przejażdżka autobusami po wąskich drogach też ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniały powulkaniczny krajobraz! Robi niesamowite wrażenie :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zdjęcia jak zwykle wyjątkowe...
    S :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne widoki i zdjęcia wspaniałe, fajnie, że wróciłaś do blogowania :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz